Vides ut alta stet...
O Tobie myślę dzisiaj w ten czas bezrozumny
Wrzasków tłuszczy bezbożnej i pochlebców szumu,
Coś uszedł miedzy mirty i białe kolumny
Od nadętych pyszałków i tępego tłumu.
I tylko co najlepszych wokół siebie zwołał,
I licząc złote strofy, i sącząc płyn złoty,
Wśroód tylu burz i pokus wolnym zostać zdołał
I nie zrzekł się rozkoszy nie zdradzając cnoty.
Więc chociaż wielkim klęskom muszę dotrwać wiernie
I choć mi nie przystoi rozstać się z żałobą,
W ten jeden letni wieczór chciałbym przy falernie
Na Soracte pod śniegiem - patrzeć razem z Tobą.


Z mych marzeń nie spełnionych, z mej dumy dziecięcej,
Z łez wylanych ukradkiem, o których nikt nie wie,
Ze wszystkiego, com kochał - zostanie nie więcej
niż imię, scyzorykiem wyryte na drzewie.


Więc czegom nie powiedział - niech będzie zakryte,
Mych listów i pamiątek niech płonie stos cały !
I jeszcze tylko wytnę me serce przebite
I przy moim imieniu - twoje inicjały.