Im głębiej idziem w życie, coraz większa troska,
Coraz większa nas nęka obawa tej chwili,
Gdy wreszcie się ostatnia zasłona rozchyli:
Biedna ludzka komedia - okaże się boska.

I serce zakochane raz po raz rozrywa
Sieć złotą, ktorą samo splątało niebacznie,
I zanim dla wieczności jak gwiazdy drgać zacznie,
Dla książek, jak ta mądrych, wnętrze swe odkrywa.

I radość w tym znajduje, gdy bije weń wściekła
Ulewa Bożych przestróg, i modłów dziecinnych.
Za siebie nie odmawia. Już tylko dla innych:
Chce by weszli do raju, nie schodząc do piekła.


Ażeby mnie umocnić w wierze,
Wzbudzić marzenie, złamać lęk,
Przez całą noc w kaloryferze
Dzwonił dziś cudny harfy dźwięk.

Nikt nie dociecze, z jakich przyczyn
Tajemnych sił przyrody mózg
W najdoskonalszy sztuki wyczyn
Zmienił rytmiczny wody plusk.

Więc któż uwierzyć mi zabroni,
Że to był dla mnie koncert ten,
Że to Stróż Anioł z harfą w dłoni
Przerwał mi graniem groźny sen?