Od żalu nie uciekniesz, nie ujdziesz goryczy, 
I każda twa pociecha - to widmo przeszlości.
Ach! czegóż się spodziewa i na cóż to liczy
Każdy z nas, co na tyle patrzał nikczemności?

I tylkoś jest zdziwiony, że jeszcze cię wzrusza
To drzewo całe w kwiatach, różowy wschód słońca,
I żyjesz aby twoja nieśmiertelna dusza
Co dane jej przecierpieć, cierpiała do końca.

Cóż z tego, że coś kochał - przemija jak dymy,
Że po tych, co odchodzą, żal serce ci toczy.
My z starym Sofoklesem spokojnie patrzymy
Na ten widok, na który chciatbyś zamknąć oczy.

przypisane Stanisławowi Balińskiemu


Z mych marzeń nie spełnionych, z mej dumy dziecięcej,
Z łez wylanych ukradkiem, o których nikt nie wie,
Ze wszystkiego, com kochał - zostanie nie więcej
niż imię, scyzorykiem wyryte na drzewie.


Więc czegom nie powiedział - niech będzie zakryte,
Mych listów i pamiątek niech płonie stos cały !
I jeszcze tylko wytnę me serce przebite
I przy moim imieniu - twoje inicjały.