Od żalu nie uciekniesz, nie ujdziesz goryczy,
I każda twa pociecha - to widmo przeszlości.
Ach! czegóż się spodziewa i na cóż to liczy
Każdy z nas, co na tyle patrzał nikczemności?
I tylkoś jest zdziwiony, że jeszcze cię wzrusza
To drzewo całe w kwiatach, różowy wschód słońca,
I żyjesz aby twoja nieśmiertelna dusza
Co dane jej przecierpieć, cierpiała do końca.
Cóż z tego, że coś kochał - przemija jak dymy,
Że po tych, co odchodzą, żal serce ci toczy.
My z starym Sofoklesem spokojnie patrzymy
Na ten widok, na który chciatbyś zamknąć oczy.
przypisane Stanisławowi Balińskiemu
Jedno długie spojrzenie, ach! ileż potrafi
Rzucone w moją stronę prawie nieostrożnie.
Ach! jakąż jest rozkoszą oglądać bezbożnie
To wszystko, czego nie ma na fotografii.
Wszystkie dnia mego sprawy są tylko marzenia,
Które noc rozprasza, sen z myśli wypłoszy;
Bo cóż da rozkosz wargom, gdy pragną rozkoszy.
Cóż może olśnić oczy, gdy pragną olśnienia.
Noc z tobą - to jest jedno, co jak haszysz działa,
Tylko jedno, w co można wierzyć bezprzytomnie.
I nie wiem, czy jest miłość oprócz twego ciała,
I wiem, że mnie nie kochasz, że zapomnisz o mnie.